zmywanie zero waste
Zero Waste

Zmywanie w wersji zero waste

Posted on

Dzisiejszy temat od dawna nie dawał mi spokoju. Zmywanie, jakie znamy z wielu polskich domów, a konkretniej kolorowe gąbki, które po tygodniu nadawały się tylko do wyrzucenia, budziło we mnie sprzeciw już od dłuższego czasu. To właśnie od zmywania zaczęła się moja przygoda z Zero Waste. Dzisiaj mogę już na szczęście opowiedzieć Wam historię z happy endem 🙂

Nie przesadzę, jeśli powiem, że przetrząsnęłam Internet niczym szkolny plecak w poszukiwaniu zgniłej kanapki, kiedy próbowałam znaleźć jakieś rozwiązanie, które pozwoliłoby mi w bardziej ekologiczny sposób doprowadzać domowe naczynia do ładu. Gra była warta świeczki – nowa gąbka raz w tygodniu (bo po tym czasie jest już skrajnie niehigieniczna i okropnie śmierdzi) daje nam 52 gąbki rocznie, a jako że planuję pożyć jeszcze przynajmniej 60 lat, to cała sprawa rozchodzi się o  ponad 3000 gąbek, które skazane by były na żywot wieczny na wysypisku. Marna pamiątka dla kolejnych pokoleń. Okazało się jednak, że po prostu wpisywałam w wyszukiwarkę złe hasło – po wpisaniu „ekologiczna gąbka do naczyń” otrzymywałam w wynikach gąbki, które były wyprodukowane z materiałów z recyclingu, ale same już do recyclingu się nie nadawały. To niestety nie było dla mnie rozwiązaniem problemu, więc kopałam dalej. I tak oto natknęłam się na myjki konopne.

Myjka konopna to nic innego jak wydziergany na szydełku prostokąt ze sznurka konopnego. Kto opanował tajemną sztukę szydełkowania, może sobie bez problemu wydziergać taką sam, ja natomiast kupiłam moją w internecie. Cóż, kiedyś może nauczę się robić je sama, jak będę miała chwilę, czyli pewnie gdzieś w okolicach emerytury 🙂 Do zrobienia myjki można wykorzystać najzwyklejszy sznurek konopny dostępny np. w marketach budowlanych. Według różnych źródeł żywotność takiej myjki wynosi od 3 miesięcy do nawet kilku lat. Po tym czasie może trafić na kompost, gdzie elegancko ulegnie biodegradacji. Myjki można prać w pralce, a dodatkowo od czasu do czasu przegotować w wodzie z dodatkiem sody oczyszczonej.

myjka konopna, zmywanie zero waste

 

Byłam przeszczęśliwa, że w końcu udało mi się rozwiązać problem gąbek i gdy moje nowe myjki przyleciały do mnie pocztą podekscytowana zabrałam się do zmywania. Niestety, moje pierwsze wrażenie było… no cóż, delikatnie mówiąc nienajlepsze. Myjka śmierdziała liną okrętową, pochłaniała płyn tak, że prawie się nie pienił, a do tego jeszcze bardzo słabo myła. Moja wstępna euforia szybko zamieniła się w rozczarowanie.

Postanowiłam jednak, że się nie poddam i dam myjce szansę do czasu, aż znajdę lepsze rozwiązanie. I tutaj czekała mnie miła niespodzianka – po wyparzeniu i przepraniu myjki brzydki zapach zniknął, a po kilku myciach sznurek zmiękł i zmywanie z każdym dniem szło coraz lepiej. Przypuszczam, że po części była to kwestia zmiany właściwości sznurka, a po części to ja się przyzwyczaiłam. Nadal jednak myjka nie radziła sobie z garnkami po owsiance i innymi bardziej uporczywymi zabrudzeniami, z którymi ta bardziej szorstka strona gąbki radziła sobie bez trudu. Tutaj potrzebna była broń do zadań specjalnych i tak oto w naszym domu zamieszkała szczotka do naczyńEdit: szczotka już z nami nie mieszka, ponieważ nie przeszła próby czasu. Myła niczego sobie, natomiast utrzymanie jej w czystości było bardzo trudne i postanowiliśmy się z nią pożegnać. Miejsce szczotki zajął metalowy drapak, który jest bardzo trwały, łatwy do wyczyszczenia i wyparzenia. Mieszka z nami już od ponad pół roku i nadal jest w świetnej formie. Polecam metalowe drapaki 🙂

Nigdy nie myślałam, że będę zmywać naczynia szczotką! Cóż, życie potrafi zaskoczyć nas, gdy najmniej się tego spodziewamy 🙂 Do trudniejszych zabrudzeń wybraliśmy niedużą, drewnianą szczotkę z naturalnym włosiem niemieckiej firmy Redecker i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Szczotka jest piękna, niesamowicie skuteczna i ekologiczna – czego chcieć więcej? 🙂

zmywanie zero waste, myjka konopna, szczotka do zmywania

Zaopatrzeni w taki zestaw jesteśmy w stanie umyć wszystko, bez żadnych kompromisów. A gąbkom mówimy stanowcze: do widzenia!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *