joy, radość
Higiena

Rozstania wcale nie muszą być smutne!

Posted on

Ta historia jest bardzo krótka. Zaczyna się niewinnie – ładny kolor, schludne pudełeczko. Zabieram je ze sobą do domu, wkładam do szuflady i tam spokojnie sobie czekają na swoją kolej. Wieczorem wybieram dwa, trzy, a czasem nawet cztery, używam, wyrzucam i koniec. No właśnie, czy aby na pewno koniec?

Patyczki do uszu zrobione są z bawełny i plastiku, który jak każdy plastik, rozkładać się będzie kilka setek lat, w najlepszej opcji na wysypisku, w tej gorszej gdzieś w morzu lub oceanie. Można by je było poddać recyclingowi, ale nie znam jeszcze nikogo, kto po użyciu patyczka zrywałby z niego bawełnianą część, aby wyrzucić je później do pojemnika na tworzywa sztuczne.

To rozstanie było tak oczywiste i bezbolesne, jak żadne inne. Plastikowe patyczki nie mieszkają już w naszym domu 🙂 Chociaż według laryngologów do uszu nie powinniśmy wsadzać nic, co jest mniejsze od naszego łokcia, na razie nie umiem całkowicie rozstać się z patyczkami. W tym przypadku wybieram zatem opcję „low waste”, czyli po prostu kupuję patyczki, w których zamiast plastiku użyto papieru. Wysiłek naprawdę minimalny 🙂 Efekt? Patyczek rozkłada się ok. 6 miesięcy, a nie 500 lat.

Podobno patyczki takie można dostać w Rossmannie, choć osobiście nigdy ich nie widziałam na półce. Jeśli znajdę, to oczywiście dam znać, a póki co zaopatruję się w drogierii online.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *