zero waste laundry
Zero Waste

Łazienkowe rewolucje cz. 2

Posted on

Soda oczyszczona, soda kalcynowana, nadwęglan sodu, boraks, płatki mydlane, kwasek cytrynowy, olejki eteryczne i Bóg wie co jeszcze – to wszystko w różnych proporcjach i kombinacjach miało być dla nas ekologicznym zamiennikiem kupnego proszku do prania. Nie było łatwo, oj nie było. Na szczęście po długich poszukiwaniach i wielu podejściach do tematu znalazłam w końcu to jedyne, idealne rozwiązanie dla nas. Ale najpierw o tym, dlaczego u nas proszki domowej roboty się nie sprawdziły.

  1. To NIE JEST zero waste!

Może i substancje, z których robi się domowy proszek są mniej szkodliwe dla środowiska, ale przecież je także trzeba kupić i one też mają opakowanie. W naszej okolicy nie ma miejsca, w którym mogłabym kupić potrzebne składniki, więc musiałam zamówić je z sieci, a gdy przyszła paczka, okazało się, że każdy z tych produktów jest zapakowany w foliowy woreczek strunowy, który dodatkowo owinięto folią, mimo iż zaznaczyłam opcję wysyłki zero waste. I nagle okazuje się, że zamiast świetnej ekoalternatywy mamy opcję bardzo mierną, żeby nie powiedzieć zatrważającą. Zgroza.

  1.  To NIE DZIAŁA.

Wypróbowałam kilka przepisów na proszek, m.in. podany przeze mnie w przedwczesnej radości tutaj, ale żaden z nich nie spełnił moich wymagań. Przepis, który podałam na blogu owszem, dopierał plamy całkiem nieźle, ale po dłuższym stosowaniu zauważyłam, że białe ubrania poszarzały. No nie do końca o taki efekt mi chodziło.

  1. To ZABIERA CZAS, mój czas.

W XXI wieku chyba każdy ma za mało czasu, a matka dwójki małych dzieci to momentami ma ochotę siąść i płakać, bo nie ma czasu umyć włosów. Dlatego zapewnienia o tym, że wcale nie jest to takie pracochłonne, odkładam na bok i odważnie stawiam czoła strasznej, ale prawdziwej rzeczywistości: nie mam na to czasu.

 

Na szczęście mimo wielu niepowodzeń mój kaszubski upór nie pozwolił mi się poddać w poszukiwaniach i oto przedstawiam Wam rozwiązanie, które u mnie sprawdziło się fenomenalnie – ekologiczne, zirołejstowe proszki od Klareko 🙂

Źródło: klareko.com

Dziewczyny, które stworzyły Klareko naprawdę wiedzą, o co chodzi w ekologii! Przez bardzo przyjaźnie skonstruowaną i przyjemną dla oka stronę internetową sprzedają skuteczne (!) proszki do prania (oraz inne środki czystości), których skład jest w pełni bezpieczny dla człowieka i jego otoczenia. Paczka, która do mnie dociera, nie zawiera ani grama plastiku! Karton zaklejony papierową taśmą, ewentualne wypełniacze również z papieru, a opakowanie samego proszku widzicie powyżej 🙂  Do papierowej torby dołączona jest informacja, że aby zapobiec zbryleniu, należy proszek przesypać do szczelnego pojemnika, ale mój proszek póki co ma się całkiem nieźle w swoim papierowym domku, więc na razie nie planuję przeprowadzki 🙂 Dodatkowo wybierając opcję opakowania zero waste płacę mniej, bo nie dostaję kolorowego kartonika, co niestety nie jest takie oczywiste – wiele sklepów nadal liczy sobie dodatkowo za ekologię. Ogólny koszt prania jest porównywalny do kosztów prania w proszku, który kupowaliśmy zanim do naszego domu zawitało ZW, a więc i tu miłe zaskoczenie. Wysyłka powyżej 200 zł  jest darmowa, więc albo robię zamówienie razem z koleżanką, albo po prostu zamawiam duży zapas raz na dłuższy czas.

Póki co zauważyłam tylko jeden minus – ubrania po praniu są nieco twardsze, niż wcześniej, ale gwoli sprawiedliwości muszę zaznaczyć, że od dłuższego czasu moja pralka nie pobiera płynu do płukania i w związku z tym nie mogę Wam powiedzieć, jakie są efekty przy zastosowaniu płynu zmiękczającego tkaniny. Tak czy siak, jak dla mnie Klareko to bomba – nie zabiera mojego czasu, skutecznie pierze i nie szkodzi środowisku 🙂 Dodam jeszcze, że Bieluchny Proszek do Prania odratował część ubrań, które  na skutek moich wcześniejszych eksperymentów poszarzały.

Tyle na dziś. Dodam tylko, że to nie jest wpis sponsorowany – na razie wpisów takich na moim blogu brak, a gdyby coś kiedyś w odległej przyszłości miało się zmienić, na pewno dam Wam znać. Powyższe peany powodowane są wyłącznie  szczerym uwielbieniem dla produktu i jego twórców 🙂

 

2 thoughts on “Łazienkowe rewolucje cz. 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *