zero waste
Zero Waste

Jak dzielna wojowniczka odparła makulaturowy potop.

Posted on

Jeśli mieszkasz w bloku, tak jak my, to na pewno już wiesz o co chodzi. Gazetki, ulotki, bony, rabaty, kupony – to wszystko i jeszcze więcej dosłownie zalewa naszą skrzynkę pocztową. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć, jak w prosty sposób udało nam się ograniczyć makulaturowy potop niemal do zera.

Krok 1:
Zrobiłam prostą karteczkę z napisem: „Proszę nie wrzucać ulotek i gazetek.” i nakleiłam ją na naszą skrzynkę pocztową. Efekt? Porażający! W ciągu ostatniego miesiąca do naszej skrzynki przybłąkały się tylko dwie ulotki – jedna z jakiejś pizzerii, a druga od Świadków Jehowy. Zanim umieściłam tę informację na skrzynce, do naszego domu trafiały stosy gazetek niemal każdego dnia! Dlaczego umieszczenie tej naklejki na skrzynce zajęło mi niemal 3 lata? Cóż, w tym papierowym potopie zawsze znajdowałam coś, co według jakiegoś kawałka mojego mózgu było mi potrzebne – a to gazetka z Rossmanna, a to inne cudo, w większości potrzebne do zabijania czasu przy śniadaniu. Zrozumiałam jednak, że po pierwsze wcale nie chcę zabijać czasu, a wręcz przeciwnie – chcę z niego korzystać najlepiej jak umiem. Ogłupianie się gazetkami przy jedzeniu zastąpiłam dobrą książką lub po prostu rozmową z dziećmi. 10 minut dziennie w skali roku daje nam ponad 60 godzin! A po drugie, to czy ja naprawdę potrzebuję informacji o cenie superekstrawypasionego sekatora lub słodzonych toną syropu glukozowo-fruktozowego płatków śniadaniowych?

Krok 2:
Walczę z korespondencją, która nie jest skierowana do nas. U nas korespondencja ta stanowi niemały problem, ponieważ kupiliśmy mieszkanie na licytacji komorniczej po tym, jak jego poprzedni właściciele rozpłynęli się w powietrzu w związku z armią ścigających ich windykatorów. Właściciele zniknęli, ale nie korespondencja do nich. Jak sobie z tym radzimy? Stworzyłam wzór pisma, które rozsyłam drogą elektroniczną do instytucji, które zalewają nas wezwaniami do zapłaty i innymi równie przyjemnymi informacjami. Udało mi się w ten sposób zatrzymać napływ sporej części tej korespondencji, choć nadal na naszej liście pozostają banki, które planuję odwiedzić osobiście. Największy problem stanowią dla nas instytucje państwowe, które przesyłają pisma polecone. Poczta z wielkim uporem zalewa nas stosami bezcelowych avizo, ponieważ tak muszą, a prokuratury i inne instytucje tego typu nie za bardzo przejmują się ekologią czy zwykłą ludzką logiką – wysyłają pismo i już. Jeżeli ktoś ma pomysł, jak się z tym uporać, bardzo proszę o cynk 🙂

Krok 3:
Przeszliśmy na e-faktury. Nic dodać, nic ująć. Rachunki pojawiają się w naszej skrzynce już tylko sporadycznie, a docelowo planujemy zredukować ich liczbę do zera.

Krok 4:
Nie bierzemy ulotek, żadnych, już od bardzo dawna. Ten krok właściwie nie dotyczy skrzynki pocztowej, ale również wpływa na ograniczenie niepotrzebnego papieru napływającego do naszego domu. Swoją drogą to ciekawe, że firmy cały czas stawiają jeszcze na reklamę za pomocą ulotek, których i tak nikt nie czyta. Gdzie tu logika?

 

To tyle. Na pewno Ameryki nie odkryłam, ale wszystkie powyższe sposoby przyczyniły się do znacznego ograniczenia makulaturowego potopu. Trzymajcie kciuki, walczymy dalej 🙂

 

2 thoughts on “Jak dzielna wojowniczka odparła makulaturowy potop.

  1. Cześć, nie zgodzę się z Tobą, że nikt nie czyta ulotek w skrzynkach. Prowadzę sklep stacjonarny i nie lubię ulotek, ale jeden z producentów u którego kupuję towar zaproponował mi wydrukowanie i rozniesienie ulotek w okolicy. Ulotki roznoszone były tylko raz w marc. Od tamtej pory ruch i przychody w sklepie wzrosły mi o 100%. A i po pół roku od tamtej gazetki przychodzą osoby i mówią, że kiedyś widziały gazetkę ale wcześniej nie miały okazji się do mnie wybrać. Jak do tej pory żadna inna forma reklamy tak dobrze nie zadziała. Ulotki nie są ekologiczne, ale kupowanie przez Internet , a nie w osiedlowym sklepie też nie jest ekologiczne, dlatego myślę aby po roku powtórzyć akcję. Natomiast w mojej skrzynce prawie codziennie znajduję ulotki telewizji/Internetu i tego już nie rozumiem, bo skoro wczoraj mnie ta oferta nie zainteresowała to czemu ma mnie zainteresować jutro? I to faktycznie są tylko śmieci wśród których mogą zagubić się wartościowe informację np o głosowaniu na budżet partycypacyjny.

    1. Widać ulotka ulotce nierówna 🙂 Jeżeli Twoje ulotki działają, to bardzo się cieszę, pozostaje jedynie mieć nadzieję, że po zakończonej misji trafią do odpowiedniego pojemnika, by zyskać drugie życie. Wiem też, że coraz więcej firm decyduje się na ulotki z papieru recyclingowego, może to jest jakieś wyjście? Zawsze to trochę mniejsze zło, a papier z recyclingu wygląda świetnie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *