trash jar zero waste
Zero Waste

6 miesięcy z Zero Waste – czy mieścimy się w słoiku?

Posted on

Z niemałym zdumieniem uświadomiłam sobie ostatnio, że właśnie mija 6 miesięcy (!), od kiedy trafiliśmy na informacje o ZW i wzięliśmy się do roboty. Chciałabym dzisiaj przedstawić Wam małe podsumowanie wszystkich większych i mniejszych zmian, które udało nam się wprowadzić do naszego domu. O szczegółach i konkretnych rozwiązaniach z pewnością będzie można przeczytać więcej w kolejnych wpisach, ale dziś robimy remanent 🙂

Przede wszystkim zmieniło się nasze myślenie. Wcześniej wydawało mi się, że pozycja wyjściowa nie jest zła, że jesteśmy ludźmi dość uświadomionymi ekologicznie. No cóż, niestety guzik prawda 😉 Przez ostatnie pół roku czułam, jak z dnia na dzień opadaja kolejne klapki z moich oczu. Teraz widzę, jak wiele rzeczy robiliśmy po prostu bezmyślnie i jak wiele naszych działań było efektem systemu, który został nam wgrany bez naszej wiedzy. Z pewnością nie jesteśmy jeszcze wolni od wszelkich złych wpływów, ale pracujemy nad tym i z każdym dniem czujemy się bardziej świadomi i bardziej wolni.

No ale przejdźmy do konkretów! Czy nasze śmieci mieszczą się już w słoiku? Niestety nie, ale osiągnęliśmy niemałe sukcesy, szczególnie w redukcji plastiku. Szacujemy, że udało nam się zredukować ilość produkowanych przez nas odpadów plastikowych o 80% w stosunku do naszej śmiecioprodukcji z początku lipca 2018 r.! Nie jest jeszcze idealnie, ale i tak jesteśmy dumni, że ho ho! 🙂

Znacznie wzrosła u nas ilość odpadów szklanych, z czego się cieszymy – szkło można przetwarzać niemal w nieskończoność i jego wpływ na środowisko jest o wiele, wiele mniejszy niż wpływ plastiku. Zanotowaliśmy również wzrost ilości odpadów zmieszanych, ale to ma związek ze zmianą diety na wegańską – produkujemy teraz całą masę obierek i innych odpadów organicznych. Cały czas pracujemy nad domowym kompostownikiem, który pomógłby rozwiązać problem tych resztek, lecz na razie nie możemy jeszcze pochwalić się sukcesem. Nie poddajemy się jednak i wierzymy, że w końcu się uda!

 

Jakich śmieci już nie produkujemy?

KUCHNIA

  • foliówki i siatki wszelakie
  • folia spożywcza
  • folia aluminiowa
  • gąbki do naczyń
  • ścierki do blatów
  • ręczniki papierowe + opakowania po nich
  • odkamieniacze
  • kapsułki z kawą
  • słomki
  • opakowania po herbacie
  • torebki z herbatą
  • plastikowe butelki po mleku, oleju
  • opakowania po bakaliach
  • opakowania po kaszach, makaronach
  • opakowania po mrożonkach
  • opakowania po nabiale i maśle
  • worki na śmieci (redukcja do ok. 20%)

ŁAZIENKA

  • gąbki do ciała dla dzieci
  • szczoteczki do zębów (50%)
  • opakowania po mydle w płynie
  • opakowania po szamponie do włosów (50%)
  • opakowania po suchym szamponie
  • opakowania po dezodorancie (50%)
  • podpaski, tampony + opakowania po nich
  • plastikowe patyczki do uszu
  • płatki kosmetyczne + opakowania po nich
  • opakowania po proszku do prania
  • opakowania po płynie do płukania
  • opakowania po odplamiaczu

POZOSTAŁE

  • plastikowa taśma klejąca
  • metki od ubrań i pozostałe opakowania – w pierwszej kolejności szukamy rzeczy używanych
  • chusteczki nawilżone dla dzieci (używane wcześniej w bardzo małych ilościach)

 

Do naszych osiągnięć w dziedzinie ZW powinnam chyba też dodać jeszcze założenie i prowadzenie tego bloga 🙂 Otrzymuję od Was fantastyczne informacje zwrotne o tym, co dzięki moim wpisom udało się Wam zmienić u siebie i cieszę się jak głupia z każdej takiej zmiany.  Napędza mnie to do działania lepiej niż 5 litrów kawy, więc bardzo Wam za to dziękuję!

 

Byłoby jednak nieuczciwie pisać tutaj o samych sukcesach, dlatego poniżej zamieszczam też listę śmieciogennych rzeczy, z którymi nadal nie możemy się uporać:

  • opakowania po słodyczach, dużej ilości słodyczy
  • opakowania po paście do zębów
  • odpadki organiczne + worki na śmieci potrzebne do ich wynoszenia
  • prezenty

 

Tak w dużym skrócie wyglądał u nas rok 2018. A jak było u Was? Z czym nadal się borykacie? Czy udało mi się zainspirować Was do jakichś zmian? Dajcie znać 🙂

9 thoughts on “6 miesięcy z Zero Waste – czy mieścimy się w słoiku?

  1. Pomyślałam, że podzielę się pomysłem na kompostownik, bo korzystamy z naszego od prawie 3 miesięcy i ciągle nie mogę się nadziwić, jakie to proste. To nasz największy sukces tego roku, w innych kwestiach zmiany przychodzą dużo wolniej (ale przychodzą i tego się trzymamy :)). Otóż gorąco polecamy kompostownik bokashi – stoi w kuchni, nie śmierdzi i można do niego wrzucać duuużo więcej niż do wermikompostownika, choćby wszystkie skórki po cytrusach i też woreczki po herbatach, o ile są papierowe :). A ilość śmieci zmalała znacząco!

    1. Och! Cudownie, że działacie i że kompostownik się sprawdza! Pokażesz jakieś zdjęcia? Napisz proszę coś więcej, jak to u Was działa i ile pracy wymaga 🙂

      My na wiosnę podejmiemy jednak jeszcze jedną próbę z wermikompostownikiem, bo taki mamy w domu (Urbalive), ale już w tej chwili wiem, że nawet przy pełnym obłożeniu dżdżownicami będzie w stanie przerobić co najwyżej połowę naszych resztek – 4-osobowa wegańska rodzina to dla jednego Urbalive zbyt wielkie wyzwanie 🙁

      1. Aktualnie do porodu siedzę u teściów, więc nie mogę zrobić zdjęć, ale raz chętnie podeślę. Kupiliśmy 2 pojemniki Bokashi od Organico, mają po 16 litrów. Wydawały mi się niewielkie, tymczasem pierwszy zapełnialiśmy przez miesiąc. Olbrzymie plusy: można wrzucać prawie wszystko: skórki po cytrusach, papierowe torebki po herbatach, małe kości, resztki gotowanego jedzenia… (a tego dżdżownicom nie można serwować); nie śmierdzi (naprawdę! Śmierdzi tylko herbatka Bokashi odprowadzana raz na kilka dni); herbatka Bokashi to naturalny „kret” do rur; obsługa jest banalnie prosta i totalnie niewymagająca, a dzieciaki w nią zaangażowane- superszczęśliwe (raz dziennie resztki z całego dnia pokrojone na kawałki wrzucamy do pojemnika, dołączoną praską ugniatamy, posypujemy bakteriami i gotowe!); cena – jeden zestaw kosztuje około 50 euro; no i nie zajmuje dużo miejsca w kuchni, a jest pod ręką. Minusy: po zapełnieniu pojemnika trzeba go odstawić na minimum 2 tygodnie (zachodzi proces fermentacji), powstaje prekompost, a nie od razu kompost i trzeba go wrzucić albo do brązowego pojemnika miejskiego albo komuś do kompostu albo zakopać w ziemi (my zakopujemy w ogrodzie u teściów, więc dla nas to w sumie nie problem), raz na jakiś czas trzeba kupić mieszankę z bakteriami, a te są w plastikowym worku (choć widziałam w necie, że są przepisy na domowe mieszanki). Podsumowując: długo myślałam, że będziemy mieli dżdżownice, próbowałam się z tym oswoić, ale gdy odkryłam kompostownik z bakteriami beztlenowymi, nie mogłam uwierzyć, że można też tak kompostować i że to może być aż tak proste :).

        1. Aaaa! No i z racji tego, że stoi w domu (bakterie nie lubią upałów i zimna), jest całoroczny – to też wielki plus :).

  2. Zastanawia mnie w jako sposób pozbyliście się opakowań na herbatę – nie kupujecie, przestaliście pić? Wiem że można kupić herbaty liściaste, na wagę no ale te również mają swoje opakowania. A druga kwestia pamiętam jak pisałaś o kupowaniu bakalii / makaronów na wagę z Auchana. Dalej tam kupujecie? Jakiej jakości są te produkty?

    1. Herbaty liściaste można kupić również na wagę do własnego opakowania! 🙂 W Rumi np. w OlleCafe, a w Gdańsku Głównym na pewno w Kubku z Przyprawami.
      Co do Auchan – rozstaliśmy się. Częściowo ze względu na jakość niektórych produktów, ale głównie ze względu na to, że dowiedziałam się, iż produkty w Bazarku Luz (teraz już zresztą mocno okrojonym) wypakowywane są z plastikowych opakowań np. po 1 kg, wobec czego moje zakupy tam zupełnie straciły sens. Przerzuciliśmy się na zakupy w Internecie, polecam z całego serca stronę pliczko.pl – jakość bez zarzutu, ceny nieraz lepsze niż w Auchan, pakują tylko w papier (z wyjątkiem kawałka taśmy do zaklejenia kartonu, mam zamiar do nich napisać w tej sprawie), a przy spełnieniu odpowiednich kryteriów wagowych i cenowych wysyłka jest za darmo 🙂 Nie polecam jedynie suszonych śliwek, były strasznie twarde. Pyszne suszone śliwki mają w warzywniaku przy skrzyżowaniu Piłsudskiego i Wybickiego w Rumi 🙂

    2. A makarony mocno ograniczamy, a jeśli musimy, to kupujemy firmy Barilla w kartoniku z małym okienkiem plastikowym. Królestwo i pół księżniczki za informację, gdzie dostanę w możliwie bezśmieciowej formie makaron z czerwonej soczewicy!

Pozostaw odpowiedź eko-lajf Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *